, 21 maja 2019 r.

ZWYKŁA, PROSTA ROZMOWA

Jak stworzyć dobry i innowacyjny projekt, którego sukces zależy od zaanagażowania wielu partnerów? My zaczęliśmy od rozmowy. Zapraszamy do pierwszego z cyklu tekstów poświęconych "Rozmowom Zamiejscowym".

Tadeusz Kantor powiedział, że „wszelką rewolucję artystyczną wywołują kawiarnie”. Chcę jednak wierzyć, że nie chodziło mu o wpływ kawiarnianego zgiełku, zapachu kawy czy brzęku naczyń. Wierzę, że siła kawiarni płynęła ze stworzonej w nich okazji do rozmowy. Dlatego w naszym projekcie skoncentrowaliśmy się właśnie na tworzeniu okazji do rozmów. Rozmów zamiejscowych. Na początku wiedzieliśmy tylko dwie rzeczy – że chcemy robić projekty artystyczne, i że miejscem ich realizacji mają być średniej wielkości miasta. Reszta była zagadką. Mieliśmy oczywiście pewne wyobrażenia, ale czuliśmy potrzebę, by z kimś o nich porozmawiać.Ciekawiło nas na przykład, w jaki sposób powinniśmy zacząć współpracę z twórcami żyjącymi i pracującymi w średniej wielkości miastach. Co powiedzieć, żeby potraktowano nas jako partnerów, a nie zleceniodawców? W jaki sposób w ogóle powinniśmy wybrać miasta? Czy mamy je wskazać palcem, czy potrzebujemy bardziej obiektywnych kryteriów? Jeśli tak, to które z tych kryteriów są najważniejsze? Czy da się za ich pomocą wybrać te miejsca, które mają w sobie najciekawszy potencjał do wspólnego tworzenia kultury? Szybko zrozumieliśmy, że patrząc na Polskę z centrum Warszawy, widzimy zdecydowanie zbyt mało.

Dlatego pierwszym krokiem był wyjazd ze stolicy. Do średniej wielkości Frankfurtu nad Odrą zaprosiliśmy ważnych dla nas twórców, animatorów, menedżerów i badaczy kultury. Był grudzień 2017 roku.

Cel był prosty – chcieliśmy wspólnie określić ramy projektu. Im dłużej jednak wspólnie pracowaliśmy, tym bardziej byliśmy przekonani, że nie chcemy robić kolejnego projektu według świetnie nam znanych zasad zarządzania projektami. Woleliśmy rozmawiać. Zwykła, prosta rozmowa okazała się być niezwykle efektywnym narzędziem. Dlatego zorganizowaliśmy kolejną. Wiosną 2018 roku na NieKongresie Animatorów Kultury w Poznaniu, a potem w Jaworznie i Ełku stawili się twórcy i animatorzy kultury ze średniej wielkości miast. Mówili nam o tym, co to znaczy, że w takich ośrodkach żyje i tworzy się „inaczej”. Wyjaśniali, dlaczego bliskość do decydentów i publiczności może być zarówno wadą, jak i zaletą. Opowiadali anegdoty, które pozwalały nam zrozumieć specyfikę ich lokalnych społeczności. Wprowadzając nas do swoich światów, pokazali jednocześnie, w jaki sposób możemy wspólnie zainicjować pozytywną zmianę.

Gdy więc przyszedł czas na rozmowę o kryteriach, zasadach i regulacjach, mogliśmy się oprzeć na konkretnych doświadczeniach. Zaufaliśmy sobie i dzięki temu stworzyliśmy konkurs, którego zasady umożliwiły przede wszystkim pokazanie pomysłu i stojących za nimi miast i ludzi.

Do konkursu można zgłaszać pomysły z wykorzystaniem dźwięków i szeroko rozumianej muzyki. Zgłoszony pomysł i związane z nim działanie w konkretny sposób muszą nawiązywać do miejsca, w którym będzie realizowane, czyli np. definiowało specyfikę miasta, wchodziło w dialog z tematami pojawiającymi się w świadomości mieszkańców lub włączało się w budowanie miejskiej tożsamości. Zgłaszany pomysł może być częścią większego działania – np. festiwalu, ale jego koncepcja powinna stanowić także odrębną całość i umożliwiać np. powtórną realizację w przyszłości jako oddzielnego działania.

Regulamin konkursu był wyjątkowy. Nie zdarza się często, żeby o środki mógł ubiegać się każdy – od NGO, poprzez osobę fizyczną, aż po instytucję czy firmę. Opis pomysłu też można było przesyłać w dowolny sposób. To mógł być tradycyjny opis, ale też można było stworzyć nagranie, film czy animację. Forma nie miała znaczenia – liczył się pomysł na działania.

Jednym z niewielu obowiązkowych elementów udziału w naszym konkursie było wypełnienie prostego formularza, który w części merytorycznej wyglądał tak:

Można zauważyć, że interesowała nas istota pomysłu, forma realizacji, terminy i definiowanie sukcesu. Miało być krótko i konkretnie. Bo przecież nie raz zdarzało się nam oceniać wnioski, w których wygrywały te projekty, których organizatorzy umieli lepiej posługiwać się słowem. Tutaj można było zamienić słowa na zupełnie inne narzędzie opisu swoich intencji i zamierzeń.

W naszym konkursie można było pozyskać maksymalnie 40 000 zł. Interesowało nas oczywiście, na co będą wydane te środki. Dlatego też elementem obowiązkowym naszego formularza była część poświęcona budżetowi. Wyglądała tak:

Warto zauważyć, że tabelka z budżetem była opcjonalna.

O rezultatach konkursu napiszemy w kolejnym artykule z tego cyklu. Niecierpliwi mogą jednak w każdej chwili wejść na stronę projektu: https://www.goethe.de/ins/pl/pl/kul/sup/osg.html lub na profil na Facebooku: https://www.facebook.com/rozmowyzamiejscowe/.